| Bitwa pod Krzętowem 1944 |
![]() NIEUDANA PACYFIKACJA 1944 Koło 8 rano na niebie zauważono złowrogi kształt zwiadowczego samolotu Storch. Dotarła też informacja, że znaczne siły wroga (SS, Wehrmacht) koncentrują się w okolicy Krzętowa, Woli Życińskiej i Maluszyna. Godzinę później nadleciał drugi Storch, który dojrzał namioty partyzanckiego obozowiska i zaczął zrzucać w to miejsce granaty i bomby zapalające. Z samolotu padły też strzały z broni maszynowej. Atak z powietrza nie wyrządził zbyt wielkich szkód, zapalił się jednak zagajnik. W międzyczasie trwać musiała pacyfikacja położonej w pobliżu Pilicy Woli Życińskiej. W jej trakcie hitlerowcy kazali wszystkim mieszkańcom wioski zebrać się w jednym miejscu. Z grupy wyciągnęli jedną osobę, reszcie kazali rozejść się do swoich domów. Tą wybrana osobą był łącznik oddziału, który posiadał przy sobie podziemną prasę i ulotki. Niemcy zawieźli go do Rogów, gdzie kazali wskazać mu w lesie miejsce stacjonowania partyzantów. Łącznik wolał zginąć, niż zdradzić swych współtowarzyszy broni. Zastrzelono go na podwórku u Sieranta. Niedługo potem od strony Woli Życińskiej w kierunku miejsca, gdzie przebywały plutony AK, zbliżać zaczął się duży oddział niemiecki, na czele którego szedł oficer. Niemcy otworzyli ogień z broni maszynowej, w kierunku Polaków poleciały granaty ręczne. Widoczna była zdecydowana przewaga wroga. Niemcy klinem weszli pomiędzy dwa plutony – między stojący w lesie pluton „Andrzeja”, a znajdujący się w zagajniku oddział „Alma”. Nie wiedzieli jednak o obecności tego drugiego oddziału. Przebrany w oficerski mundur niemiecki „Alm” (był zbiegłym z frontu wschodniego oficerem Wehrmachtu) wydaje po niemiecku rozkaz o wstrzymaniu ognia. Hitlerowcy łapią przynętę i stosując się do polecenia przestają strzelać. Podnoszą się ze swych stanowisk i kierują wprost skrajem lasu na zmeliorowane łąki, gdzie nie spodziewając się niczego dostają się na linię strzału ludzi z oddziału „Alma” - wprost pod ogień dwóch ckm-ów typu Dreyse 43, dwóch ręcznych karabinów maszynowych rkm, karabinków kbk i innej broni maszynowej. Niemcy padają jak muchy. Kilku próbuje ukryć się w zaroślach i krzakach jeżyn. Wróg będąc w potrzasku działa już trochę na oślep. Korzystając z przewagi na polu bitwy AK-owcy wycofują się. Oddział porucznika „Andrzeja” po przebrnięciu przez Pilicę udał się w kierunku Bobrownik, a partyzanci dowodzeni przez „Alma”, Jana Kaletę „Postracha” i Teofila Baryłę „Upartego” wrócili do lasów rogowskich, gdzie przebywali przed potyczką. Bilans strat wyraźnie wskazywał, że zwycięstwo leżało po stronie polskiej. Zabitych zostało 37 niemieckich żołnierzy wśród których znajdował się dowodzący major SS. Wielu było też rannych. Rannych partyzantów AK zostało dwóch: kapral „Drągal” i kapral Henryk Baryła „Bąk”. Śmierć poniosło trzech: 38-letni kapral Antoni Wiechowski „Strug” (zginął podczas rozpoznania terenu), 32-letni podchorąży Józef (Nejman) Neuman „Konrad”, awansowany pośmiertnie na porucznika i 25-letni podporucznik Leon Kępa „Lewoniewski”, który zginął w czasie wycofywania oddziału. Strzałem w głowę zabił go ukryty w zaroślach niemiecki snajper. Pogrzebano ich na prowizorycznym , funkcjonującym w czasie wojny w lasach maluszyńskich cmentarzu partyzanckim, w miejscu gdzie pochowano wspomnianego na początku artykułu „Struga”. Jeszcze po latach partyzanci wspominali życzliwych mieszkańców okolicznych wiosek, którzy nie tylko w razie potrzeby oferowali im schronienie, żywność, prali bieliznę, ale przekazywali im cenne informacje o zauważonych ruchach nieprzyjaciela. Zwycięską bitwę upamiętnia pomnik przy drodze z Krzętowa do Wielgomłyn, odsłonięty 1 czerwca 1972 roku, w rocznicę bitwy przez społeczeństwo gromady Wielgomłyny. Na tablicy zainstalowanej na pomniku widnieją nazwiska poległych w opisywanej bitwie oraz innych partyzantów z gromady Wielgomłyny, którzy ponieśli największą ofiarę w walce o niepodległość. Drugi pomnik, ustawiony jest w lasach za Wolą Życińską, gdzie w pobliżu istniał obóz partyzancki i gdzie unosił się zapach wojskowej grochówki i prochu strzelniczego. Dzisiaj większość partyzantów uczestniczących w tych wydarzeniach odeszła już na wieczną wartę. Konieczne jest więc, aby nasze pokolenie, ludzi którzy nie uświadczyli wojny, pielęgnowało pamięć o bohaterach tamtych czasów, bohaterach, dzięki którym możemy żyć teraz w wolnej Polsce. ARCHIWALIAUROCZYSTOŚCI POD POMNIKIEM Co roku w dn. 11 listopada w święto odzyskania przez Polskę niepodległości składane są wieńce i zapalane znicze na pomniku. Składają je delegacje złożone z władz samorządowych, miejscowych szkół, przedstawiciele banku oraz z roku na rok coraz mniejsza grupa kombatantów. 11 listopada 2007 r. 11 listopada 2008 r. POMNIK W OBIEKTYWIE Tekst: Tomasz M.Kolmasiak (c) Fotografie: Tomasz M. Kolmasiak Materiały archiwalne: "Walczyli o wolność Polski" - Zbigniew Zieliński; "Jodła" - Wojciech Borzobohaty; Archiwum Redakcji wielgomlyny.eu (c) (Kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie tekstu i fotografii bez zgody Redakcji zabronione) Napisz komentarz
Dodaj jako ulubiony (86) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Odsłon: 2927
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||||||||||||||


Bitwa pod Krzętowem 


